Niewidzialna Wystawa | Aleje Jerozolimskie 123a, Warszawa www.niewidzialna.pl map Facebook Instagram

Niewidzialna Wystawa

Niewidzialna Wystawa to niezwykły twór, który łączy w sobie cechy muzeum, galerii sztuki, gry miejskiej, szalonej przygody i… prawdziwego życia.
Tu kultura i edukacja miesza się z przygodą oraz lekcją integracji w praktyce. Po Niewidzialnej Wystawie oprowadzają niewidomi przewodnicy. Ekspozycja to sześć całkowicie wyciemnionych pomieszczeń wiernie odwzorowujących sceny znane z codzienności. Niewidzialna Wystawa skierowana jest do osób widzących, zdrowych, dla których niepełnosprawność jest czymś nieznanym z autopsji, ale są wrażliwe, otwarte, kieruje nimi chęć zrozumienia. Ale przychodzą tu też niewidomi, przyprowadzając swoje rodziny, bliskich, przyjaciół, pokazując: „zobaczcie, tak żyję…” To najlepszy znak jakości. Przez około godzinę Niewidzialna Wystawa pokazuje życie osób z dysfunkcją wzroku, chcąc podkreślić, że osoby niewidome lub słabowidzące są pełnowartościowymi członkami życia społecznego, gdy są zrehabilitowane psychologicznie, społecznie, zawodowo, potrafią czerpać z życia pełnymi garściami – mają rodziny, udzielają się towarzysko, pracują, bawią się, spełniają marzenia i realizują niezwykłe plany. Ostatnia rzecz dotycząca Niewidzialnej Wystawy – to niesamowity czas, aby poznać samego siebie. Oswoić obawy. Otworzyć się na to, co inne. Rozbudzić pozostałe zmysły – wszakże to wzrok dostarcza nam ponad 80% bodźców. A ciemność inspiruje do słuchania, wąchania, smakowania, poznawczego dotykania i rozmowy bez oceniania…

recommend

Co było inspiracją do otwarcia Niewidzialnej Wystawy? 
Niewidzialna Wystawa w Warszawie była kolejnym, dość naturalnym krokiem po otwarciu wystawy w Budapeszcie i Pradze. Zważywszy na fakt, iż rok temu Niewidzialna Wystawa zawitała do Sztokholmu, można byłoby z przymrużeniem oka stwierdzić, że mierzymy wysoko i wspinamy się po mapie ;). A szczerze – jeden z moich węgierskich mocodawców, z którym współpracowałam od wielu lat kiedyś spytał mnie, co sądzę o takim pomyśle, czy uważam, że miałby szansę sprawdzić się na polskim gruncie. Znał moją naturę społecznika, wiedział, że wiecznie w coś się angażuję, działam, kombinuję… I choć nigdy wcześniej nie znałam nikogo niewidomego i temat był dla mnie całkowicie nowy, wydawało mi się, że Warszawa potrzebuje takiego miejsca. Że może ono realnie namieszać…
Jaka była największa trudność do pokonania? 
O trudnościach zapominamy. Nie ma sensu patrzeć na nie, jedynie warto wyciągać wnioski. Na szczęście było ich bardzo niewiele. Jednak moją największą bolączką był fakt, że ciężko było wzbudzić zainteresowanie mediów, ponieważ jesteśmy działalnością komercyjną. Nie fundacją, nie stowarzyszeniem. Nie zdobywamy grantów, ani dotacji. Ciężko pracujemy na nasz sukces. A jeśli mamy możliwość, wspieramy środowisko poprzez ciekawe akcje towarzyszące, wydaliśmy na własny koszt publikację dla lekarzy okulistów „Pacjent niewidomy i słabowidzący w gabinecie i na oddziale” – jestem niezwykle dumna z tej niewielkich rozmiarów książki, ponieważ została gorąco przyjęta zarówno w środowisku lekarzy, jak i studentów medycyny. To realna pomoc dla osób z dysfunkcją wzroku. Teraz i w przyszłości. Co roku organizujemy obchody „Międzynarodowego Dnia Białej Laski” – święta osób niewidomych. Wychodzimy na ulice, wciągamy ludzi do wspólnych, pozytywnych działań. Co rok przybywa nam wspaniałych partnerów i znanych twarzy, które zupełnie pro bono podpisują się pod naszymi działaniami. Trudności staramy się przekuwać w sukcesy, uczymy się. Zespołowo
!
Czy ta wystawa zmienia coś w odwiedzających? Zdecydowanie tak. To lekcja pokory, jakich mało. Okazuje się, że nasze codzienne bolączki z cyklu „złamałam paznokieć, nie mam się w co ubrać, za zimno, za gorąco, nie wyspałam się itp.” trapią także moich niewidomych członków zespołu Niewidzialnej Wystawy. I innych niewidomych. A nie mają oni np. możliwości cieszyć się widokiem uśmiechu bliskiej osoby. Brzmi banalnie? Życie składa się z banałów. Ale warto cieszyć się nimi, po prostu.
Co jest tą największą zmianą? 
Uczymy życzliwie i nienachalnie pomagać. Zmieniamy postrzeganie ludzi niewidomych w społeczeństwie - wychodzą z szuflad. Do niedawna kojarzyli się głównie z nieporadnymi ludźmi w powyciąganych, zaplamionych swetrach, bez pomysłu na życie, z doczepionym niczym broszka asystentem – osobą bliską lub specjalnie wyszkolonym (lepiej lub gorzej) pracownikiem społecznym. I co gorsza – w urzędach, miejscach publicznych przez lęk i brak wiedzy pracownicy nierzadko zwracali się właśnie do asystentów. Osoby niewidome bywały niewidzialne. Traktowane niczym osoby ubezwłasnowolnione. Dalej świadomość kuleje i takie sytuacje mają miejsce, ale przez ostatnich 5 lat dużo się zmieniło. Wiadomo, że w Warszawie i innych dużych miastach ta zmiana ma charakter bardziej dynamiczny, również – mówiąc nieskromnie, dzięki Niewidzialnej Wystawie. W mniejszych ośrodkach jest gorzej, mniej pomocy, wsparcia. Ale od czegoś trzeba zacząć. Kropla drąży skałę, a cierpliwy podobno kamień ugotuje. I dlatego będziemy to robić jak najdłużej
Dlaczego robisz to co robisz? 
Zawsze marzyłam o tym, aby robić coś, co będzie miało znaczenie w szerszym kontekście społecznym. Robić coś znaczącego. Nie przywiązuję się do pieniędzy, nie gonię za nimi, więc znalazłam idealne miejsce. Kocham to i daje mi to ogromną satysfakcję. Mam wspaniały zespół, robimy dużo dobrego. Nie muszę wpasowywać się w ramy czasowe, sama ustalam swoje priorytety, realizuję plany, cele. Dzięki temu zachowuję balans i nie wypalam się. Jestem szczęśliwa
. Ktoś kiedyś powiedział, że jeśli poniedziałek jest Twoim ulubionym dniem – wygrałeś. Dla mnie kalendarz nie ma znaczenia. Czyli jest jeszcze lepiej ;)!