Rolls Rolls | Chmielna 13, Warszawa rollsrolls.pl map Facebook

Rolls Rolls

recommend

Skąd pomysł na Rolls Rolls?

Pomysł, bo otworzyć własne miejsce, pojawił się w naszych głowach już dawno temu. Bardzo lubimy mieć gości, uwielbiamy wspólne gotowanie i spędzanie czasu przy stole. Uważamy, że jedzenie to genialny pretekst, by się spotkać, porozmawiać i spędzić ze sobą czas. Stół może być umowny - może to być kawałek parapetu, koca, ławki czy podłogi - ważne, by byli tam ludzie i coś do przekąszenia. Zazdrościliśmy tym, którzy mieli odwagę, by założyć własną restaurację. Cześć naszej ekipy pracowała wcześniej w branży finansowej, jedna osoba w mediach, opisując nowe miejsca w Warszawie, między innymi właśnie knajpy. I stało się: od rozmów przeszliśmy do czynów: długo szukaliśmy idealnego miejsca odpaliliśmy Excela, przeprowadziliśmy nieskończoną ilość rozmów, burz mózgów, wyliczeń, poradziliśmy sobie z wieloma trudnościami. I udało się: teraz również my możemy otwierać ludziom drzwi i zapraszać, by wpadli do nas. A wychodzącym mówić, by odwiedzali nas częściej. I o to chodziło!

Czym inspirowaliście się tworząc to miejsce?

Dużo podróżujemy. Sporą część podróży spędzamy włócząc się tak po prostu i idąc przed siebie, gdzie popadnie - to najlepszy sposób, by trafić to świetnych knajp. Gdy widzimy hałaśliwe, zatłoczone miejsca, bez obrusów, z lokalsami siedzącymi przy stołach, czujemy, że jesteśmy w domu. Uwielbiamy hiszpańskie tapas bary, gdzie można spędzić całą noc przy ladzie, gawędząc z wąsatym właścicielem - mamy takie ulubione miejsce w Madrycie, które nie ma nawet szyldu. W Bangkoku spędziliśmy świetnie czas jedząc lokalne specjały przy rachitycznych stolikach tuż przy ulicy - tam, gdzie jedli wszyscy. Rzymskie jedzenie z Zatybrza najlepiej smakowało na krawężniku, gdy dookoła było mnóstwo innych jedzących tak osób. Bardzo lubimy miejsca, gdzie świetne przekąski można zjeść w taki właśnie sposób - na luzie, rozmawiając z ludźmi. Wchodzi się na chwilę, zostaje się na dłużej, bo świetnie smakowało, no i genialnie się gadało. Bardzo lubimy sushi i postanowiliśmy serwować je w formie, która jest bardzo popularna w Australii - zawinięte w duże rolki. To prosty, szybki i wygodny sposób jedzenia. Nie przez przypadek w Rolls Rolls mamy ladę - chcieliśmy, by siedzieli przy niej goście, poznawali się, byśmy mieli okazję z nimi porozmawiać. Udało się - coraz więcej osób wraca, mówi, że było pyszne, przyprowadza znajomych. Niektórzy goście stają się naszymi znajomymi. W piątki i soboty Rolls Rolls jest czynny aż do 2 w nocy - już zdarzyło się kilka razy, że impreza przeniosła się właśnie do nas. Przychodzą do nas osoby, które w nocy nie chcą jeść śmieciowego jedzenia, zależy im na świeżej, pełnej dobrych składników przekąsce. Przychodzą i zostają na dłużej. I wracają następnego dnia.


   Jakie macie plany na przyszłość?

Przede wszystkim chcemy rozwijać się kulinarnie - już myślimy o nowych rollsach, nowych połączeniach smakowych, o kolejnych propozycjach dla wegan i wegetarian. Po prostu chcemy być najlepsi w tym, co robimy. Doskonalić smaki, zaskakiwać, wprowadzać nowinki. Tworzyć towarzyskie i przyjazne miejsce z doskonałymi, świeżymi przekąskami w australijskim stylu. Chcemy też zaangażować się w życie ulicy Chmielnej. Jesteśmy tu od niedawna, ale zaraz zaczniemy rozglądać się i pytać, co możemy zrobić, jak pomóc i jak działać, by upiększyć i ożywić to miejsce - by coraz więcej osób przychodziło na Chmielną nie przez przypadek, ale dlatego, że tu się dzieje.