Arlekin | Kazimierza Wielkiego 79, Kraków www.arlekin.design map Facebook

Arlekin

Z jednej strony klasyka i piękno, z drugiej fantazja i urok.
Najpierw pojawia się pomysł, następnie przelewa się go na papier, a potem przychodzi czas tworzenia.
Każdy element wykonywany jest powoli, z największą starannością.
W taki sposób rodzi się Biżuteria z Duszą, które pozwala Ci lśnić nie tylko w wyjątkowe dni, ale także na co dzień.

recommend

Rozmowa z Panem Piotrem Tomaszewskim, właścicielem Arlekina.

Tworzy Pan piękno od 2008 roku. Skąd wziął się pomysł na tego rodzaju działalność?
Z przypadku. Pochodzę z niedużej miejscowości na Podkarpaciu. Większość kolegów po liceum pojechała do Krakowa na studia. Ja razem z nimi, żeby było przyjemniej. AGH to właściwie był rzut kostką, a kierunek – geologia, to jedyny na jaki się dostałem. Tam zainteresowałem się minerałami i kamieniami szlachetnymi, które stopniowo zacząłem kolekcjonować. Po kilku miesiącach kupiłem prostą szlifierkę z Castoramy, najprostszy zestaw frezów diamentowych i chałupniczo, sam nauczyłem się szlifować. Po półtora roku działalności hobbystycznej, gdy już miałem kilkadziesiąt kamieni, podjąłem decyzję o założeniu firmy. Na początku były to tylko kamienie, a z czasem nauczyłem się robić bardzo prostą, srebrną biżuterię. Pewnego razu na targach minerałów i biżuterii natknąłęm się na opale szlachetne, w których się zakochałem. Uważam, że są to najpiękniejsze kamienie na świecie. Założyłem stronę poświęconą ich tematyce, opale.pl i była to wtedy jedyna strona o opalach w języku polskim. Natknął się na nią organizator giełdy minerałów i biżuterii w Łodzi i zaprosił mnie do udziału. Miałem cztery miesiące, żeby z poziomu hobbystycznego przejść na poziom profesjonalny. Pojechałem i okazało się, że przez weekend sprzedałem tyle kamieni co wcześniej przez cały rok. To była pierwsza poważna wskazówka, że może to być dla mnie pomysł na życie.

Jeśli chodzi o Pana warsztat, uczył się Pan metodą prób i błędów, czy też odbywał Pan staże, podglądał Pan pracę innych?

Chciałem pójść na praktykę do szlifierni, w Krakowie działały wtedy dwie. W jednej powiedzieli, że nie mają czasu, w drugiej, że nie chcą sobie robić konkurencji, więc uczyłem się sam. W przypadku jubilerstwa było podobnie: większość pracowni albo nie miała czasu, albo możliwości. Jest to taka branża, gdzie osoby często nie chcą sobie pomagać. Nawet koledzy z pracy ukrywają przed sobą techniki i narzędzia, żeby ktoś im nie podkradł, żeby nie był lepszy od nich. To jest śmieszne. Ja prowadzę kursy i pokazy dla studentów z AGH. Oglądają, jak się robi biżuterię, uczę ich o kamieniach. Chcę, by mieli łatwiej niż ja miałem kiedyś.

Czy Pana zdaniem duże sieciowe marki wpływają w jakiś sposób na działanie mniejszych, autorskich pracowni?

Oczywiście, że wpływają. Sieciowe marki produkują znaczną sprzedaż na naszym rynku biżuteryjnym. Dla jednych jest to przeszkoda, dla innych, tak jak dla mnie, wręcz przeciwnie. Firmy sieciowe pokazują dany poziom cen. Klient przychodząc do mnie już się czegoś spodziewa, a ja jestem w stanie stworzyć biżuterię według jego wytycznych i często taniej niż w firmie sieciowej, gdzie produkty są robione w ilościach hurtowych, zazwyczaj przez firmy azjatyckie. W tym momencie mało która firma sieciowa ma produkcję w Polsce. Bardzo często taka biżuteria wykonywana jest w niskiej próbie złota, a kamienie są powklejane i wypadają. Wykonuję biżuterię w wyższej próbie, a i tak jest to tańsze niż w firmach sieciowych. Mamy po prostu inaczej skonstruowany model sprzedażowy. Oni bazują na tym, by sprzedać produkt, a ja na tym, by mieć świetny produkt. Od zawsze wiedziałem, że nie jestem w stanie konkurować z firmami, które istnieją na rynku kilkanaście czy kilkadziesiąt lat, które mają ogromny magazyn biżuterii czy kamieni i budżety, więc robiłem rzeczy, które się innym nie opłacały.

Z jakich kamieni najczęściej wykonuje Pan biżuterię?

Świadomość naszego społeczeństwa o kamieniach szlachetnych jest jeszcze bardzo niska, choć widzę, że to się poprawia. Mam nadzieję, że sam pozytywnie na to wpływam poprzez edukację studentów i moich klientów. W tym momencie ludzie wiedzą, że istnieje diament, szafir i nie znają innych kamieni naturalnych. Jeszcze cyrkonie, które są kamieniami sztucznymi, ale niektórzy myślą, że jest to kamień naturalny, skoro oprawia się go do złota. Poza diamentami i szafirami najlepiej sprzedają się szmaragdy. Przez to, że specjalizujemy się w opalach, mamy bardzo dużo zamówień na te kamienie.

Tworzy Pan unikalne przedmioty. Co najczęśćiej inspiruje Pana do tworzenia nowych wzorów?

Potrzeba robienia piękna. Lubię ładne rzeczy, lubię je tworzyć i lubię tę chwilę, kiedy klient odbiera biżuterię i cieszy się mając świadomość, że jest to rzadkie i unikatowe. Robimy biżuterię w wysokiej jakości po to, by przetrwała długo. Nie chcę, by za 5 lat trafiła do kosza lub została przetopiona na coś innego. Chcę, by była to biżuteria jak ta, którą naprawiam: 200, 300-letnia, która przechodzi w rodzinie z pokolenia na pokolenie.

W Arlekinie istnieje możliwość tworzenia biżuterii według pomysłu klienta. O czym należy pamiętać tworząc własny projekt?

Z jednej strony klient ma swoją wizję, a z drugiej aspekty technologiczne ograniczają pewne rozwiązania. Dla nas, z punktu widzenia rzemieślniczego ważne jest, by produkt był trwały. Trzeba uwzględnić, że na pierścionek działają siły, trzeba rozważać aspekty wytrzymałościowe. Pewne materiały nie mają zastosowania do pierścionków, ale do wisiorków czy kolczyków już się nadają. Najlepiej by klient nas odwiedził, a my już podpowiemy co można zrobić.